Sobotę rozpoczynamy zwiedzaniem miejscowości Lucca. Droga wiedzie górami, do złudzenia przypominającymi chorwackie. Widok z drogi na Pizę jest piękny.
Słońce świeci od samego rana. Pogoda jest idealna na zwiedzanie. Jest nas wszystkich 21 osób. Wszyscy super zdyscyplinowani, nikt się nie spóźnia. Czuć, że są tutaj touroperatorzy, którzy doskonale rozumieją turystykę.
W Toskanii wszystkie trawniki mają soczysty, zielony kolor. Jest mnóstwo drzew. Krajobraz pofałdowanej, zielonej krainy jest czarujący. Widać, że jest to zamożny region. Domy są duże, obowiązkowo z zielonymi okiennicami i ceglaną dachówką. Przy każdym wypielęgnowany ogród, wszystkie rośliny starannie przycięte, w doniczkach kwiaty. Pomimo, że jest jesień, natura w Toskanii nadal sprawia frajdę, gdy się na nią patrzy. Ciężko jest znaleźć bardziej zielony region we Włoszech.
Centrum Lucci otoczone jest murami o długości 4 km. Służyły one w przeszłości do obrony miasta. Ze względu na swoją strategiczną pozycję w regionie, miasto było obiektem zainteresowania wszystkich. Lucca była największym producentem jedwabiu, który zapewniał miastu bogactwo, a ludziom tu żyjącym pełną niezależność ekonomiczną.
Najsłynniejszym mieszkańcem miasta był Giaccomo Puccini. Na jednym z placów, tuż przy jego domu, w którym znajduje się muzeum, stoi pomnik wybitnego twórcy najważniejszych oper. Puccini był barwną postacią. Widać, że mieszkańcy doskonale znają wiele szczegółów z jego życia. Z chęcią opowiadają historie, jak wymykał się nocami z domu na miłosne podboje, kiedy jego żona w spokoju spała, słysząc grający fortepian. Przy klawiszach zastępował go w tym czasie kolega. Puccini zmarł na raka, którego pielęgnował paląc 70 papierosów dziennie.
Stojąc przed katedrą w Lucce, warto zwrócić uwagę na jej fasadę, gdzie umieszczone zostały głowy słynnych Włochów: Dante Alighieriego i Garibaldiego. Większość przewodników robi quiz na ten temat, można zabłysnąć wiedzą:) Miasto zwiedza się wyjątkowo przyjemnie. Gdziekolwiek się nie pójdzie, natrafia się na mury. Ciężko się wobec tego zgubić. Z pewnością wszyscy wyjadą z Lucci zadowoleni. Nie ma możliwości, żeby ta miejscowość nie pozostawiła pięknych wspomnień.
Po lunchu, który mocno zintegrował międzynarodową grupę, pojechaliśmy do Pistoi. Podróż autostradą trwała około 30 minut. Tuż przy zjeździe z autostrady widać kilka szkółek, hodujących iglaki i rożne gatunki drzew. Wjazd do Pistoi przypomina trochę krajobraz górski Turynu, a miasto… jest zminiaturyzowaną mieszanką Florencji i Sieny. Moim zdaniem szkoda czasu, żeby tu przyjeżdżać, bo nie ma nic wyjątkowego, czego nie można znaleźć w innych toskańskich miejscowościach.
Na koniec dnia jedziemy do Florencji, wyjątkowo dzisiaj zatłoczonej z powodu meczu Fiorentiny z Milanem. Droga do hotelu była na tyle szczęśliwa, że przejechaliśmy obok 2 hoteli, przed którymi były zaparkowane autokary, najpierw Fiorentiny i potem AC Milan. Oczywiście dookoła mnóstwo było fotoreporterów i gapiów robiących zdjęcia słynnym piłkarzom.
-
-
Amfiteatr w Lucce
-
-
Lucca centrum miasta
-
-
Lucca centrum miasta
-
-
Lucca centrum miasta
-
-
Lucca katedra
-
-
Lucca kościół
-
-
Lucca – muzeum Pucciniego
-
-
Lucca ogrody Bernardini
-
-
Lucca
-
-
Lucca plac
-
-
Lucca pomnik Giaccomo Pucciniego
-
-
Koledzy z Włoch i Indii
-
-
Pistoia
We Florencji zostajemy do środy.